LIZBONA I OKOLICE

N iewiele miast może poszczycić się tak niezwykłym i wręcz amfiteatralnym położeniem, jakie ma Lizbona (Lisboa), piętrząca się na wzgórzach, rozciągających się nad rozłożystym ujściem rzeki Tag (Tejo). Dzielnice miasta łączy labirynt brukowanych i stromych uliczek, po których kursują tramwaje i kolejka linowa. Spacer w dól ku morzu prowadzi do okazałego posągu Chrystusa, którego szeroko rozpostarte ramiona wydają się obejmować jeden z największych i najokazalszych mostów zwodzonych, a wraz z nim port kursujących po rzece promów.

Turyści określają Lizbonę mianem wielkomiejskiego jarmarku. O prawdziwości tego stwierdzenia przesądza widok zamku, górującego nad średniowiecznymi bielonymi zabudowaniami Alfamy. fantazyjna architektura stylu mnnuelińskiego w lidem, mozaiki na centralnie położonym placu Rossio oraz wyróżniające się stylem art nouveau sklepy i kawiarnie.

Amerykanie czują się tu jak u siebie, bowiem pod względem zabudowy i usytuowania stolica Portugalii do złudzenia przypomina San Francisco. Również w historii obu miast można dopatrzyć się analogii: w 1755 r, trzęsienie ziemi zniszczyło większość położonej nad morzem starej dzielnicy Lizbony (odpowiednik wielkiego trzęsienia ziemi w San Francisco w 1906 r.). Podobnie też jak kalifornijska metropolia, miasto zachwyca przyjazną i wyciszoną atmosferą, jakiej brakuje wielu innym typowo portowym miastom i stolicom: odmienności nadaje jej też swego rodzaju prowincjonalność. Przez znaczną część naszego stulecia Lizbona nie brała udziału w postępującym rozwoju Europy. Do nagiej zmiany tej sytuacji doprowadziła rewolucja 1974 roku, a w dziesięć lat później przystąpienie Portugalii do Wspólnoty Państw Europejskich (obecnie Unia Europejska).

Przez ostatnie sto lat liczba mieszkańców Lizbony wzrosła dwukrotnie i wynosi obecnie prawie milion, co stanowi jedną dziesiątą całej populacji Portugalii. Po rewolucji do miasta zaczęli masowo napływać uchodźcy (retornados) z Angoli, Cabo Verde, Sao Tomé e Príncipe, Gwinei Uissau i Mozambiku – byłych kolonii portugalskich w Afryce. Wzrastająca liczba imigrantów stanowiła poważne zagrożenie dla – i tak nadwerężonej – gospodarki Portugalii: szczególnym problemem okazał się brak mieszkań. Mimo to doszło do integracji poszczególnych narodowości, co uważa się obecnie za jedno z największych osiągnięć współczesnej polityki państwa. Podobnie jak uchodźcy z Brazylii, tak i przybysze z afrykańskich kolonii wzbogacili portugalską kulturę o wiele nowych i ciekawych obyczajów. Oprócz tradycyjnych klubów fado, mieszczących się w Górnym Mieście i Alfamie, w Lizbonie powstało sporo wspaniałych zespołów, grających muzykę afrykańską i latynoamerykańską: turyści mają też do wyboru całe mnóstwo egzotycznych barów i restauracji.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>